Poczuj się jak skąpana w płatkach róż Angela z ‘American Beauty’. Pozwól, aby delikatny aromat hydrolatu rozprzestrzenił się po mieszkaniu, a cenne składniki preparatu pielęgnowały skórę. Skorzystaj z dobrodziejstw królowej kwiatów, symbolu miłości, siły i piękna. Róża uznawana jest za jeden z najbardziej ekskluzywnych i droższych materiałów pochodzenia roślinnego.
Wrzesień, mimo wielu swoich uroków, dla wielu z nas oznacza koniec sezonu urlopowego. Wakacyjne hulańce na słońcu, wietrze, przy hotelowej klimatyzacji, w piasku, słonej wodzie czy chlorowanym basenie cieszą duszę, ale nie radują skóry. Pozory trzyma opalenizna, skutecznie maskując stan cery. Przez to niezwykle łatwo jest przeoczyć pierwsze skutki upływającego lata. Śpieszymy z planem ratunkowym dla każdego, kto szuka pomocy dla ściągniętej, suchej, przebarwionej, zanieczyszczonej skóry po wakacjach i chce przygotować ją na jesień.
Cofnijmy się w czasy tysiące lat temu. Stoimy na rzymskiej, brukowanej ulicy. Przed nami wysoki, rozległy budynek. Słychać plusk wody i rozmowy osób, które są w środku.
Przekraczamy próg łaźni. Naszym oczom ukazuje się duże, wypełnione słońcem pomieszczenie. Każdy nasz krok po marmurowej posadzce odbija się echem od kamiennych ścian. Powietrze, rozgrzane przez słońce i przepełnione parą, błyskawicznie zmiękcza skórę.
Mówią, że co dobre szybko się kończy. I tak właśnie stało się w przypadku naszych pierwszych Warsztatów DIY. Zupełnie jakby to było wczoraj pamiętamy z jaką ekscytacją zapraszałyśmy Was na wspólne zajęcia, a już dziś mijają prawie dwa tygodnie od momentu spotkania w The Messy Head Hospital.
Wczesnym rankiem 19 lutego kroki wiodły nas na ulicę Mikołajską, w samo serce Krakowa, a razem z nami podekscytowanie i ciekawość. I mimo tego, że miałyśmy pełnić tam funkcję nauczycielek chemii, to najbardziej na świecie nie chciałyśmy wprowadzić sztywnej, szkolnej atmosfery.
Wrzesień, mimo wielu swoich uroków, dla wielu z nas oznacza koniec sezonu urlopowego. Wakacyjne hulańce na słońcu, wietrze, przy hotelowej klimatyzacji, w piasku, słonej wodzie czy chlorowanym basenie cieszą duszę, ale nie radują skóry. Pozory trzyma opalenizna, skutecznie maskując stan cery. Przez to niezwykle łatwo jest przeoczyć pierwsze skutki upływającego lata. Śpieszymy z planem ratunkowym dla każdego, kto szuka pomocy dla ściągniętej, suchej, przebarwionej, zanieczyszczonej skóry po wakacjach i chce przygotować ją na jesień.
Cofnijmy się w czasy tysiące lat temu. Stoimy na rzymskiej, brukowanej ulicy. Przed nami wysoki, rozległy budynek. Słychać plusk wody i rozmowy osób, które są w środku.
Przekraczamy próg łaźni. Naszym oczom ukazuje się duże, wypełnione słońcem pomieszczenie. Każdy nasz krok po marmurowej posadzce odbija się echem od kamiennych ścian. Powietrze, rozgrzane przez słońce i przepełnione parą, błyskawicznie zmiękcza skórę.
Mówią, że co dobre szybko się kończy. I tak właśnie stało się w przypadku naszych pierwszych Warsztatów DIY. Zupełnie jakby to było wczoraj pamiętamy z jaką ekscytacją zapraszałyśmy Was na wspólne zajęcia, a już dziś mijają prawie dwa tygodnie od momentu spotkania w The Messy Head Hospital.
Wczesnym rankiem 19 lutego kroki wiodły nas na ulicę Mikołajską, w samo serce Krakowa, a razem z nami podekscytowanie i ciekawość. I mimo tego, że miałyśmy pełnić tam funkcję nauczycielek chemii, to najbardziej na świecie nie chciałyśmy wprowadzić sztywnej, szkolnej atmosfery.